Udostępnij:

Kto czytał artykuł „Czym właściwie jest krótkofalarstwo” doskonale wie, że mój stosunek do tego hobby jest pozytywny. Płynie z niego wiele dobrego dla pojedynczej osoby, jak i dla ogółu społeczeństwa. Krótkofalarstwo jest jednak czymś nie konwencjonalnym, czymś, co swe lata świetności ma już dawno za sobą. Jako, że jestem stosunkowo młodym krótkofalowcem z podziwem wsłuchuję się w prawienia starszych kolegów o tym, jak to kiedyś było, a teraz już nie jest. Barwne opowieści o dalekich DXach, czy braku wolnych częstotliwości przeplatają się z narzekaniem na nowe pokolenia, na ich brak zainteresowania. Ot, przywoływane są stereotypowe poglądy, o tym jacy to zapatrzeni w smartfony czy ekran komputera są współcześni młodzi ludzie. Niniejszym tekstem chciałbym przedstawić, jak wygląda krótkofalarstwo okiem dwudziestokilkuletniego człowieka oraz wskazać na pewne problemy, które być może ciężko dostrzec będąc zatopionym w kilkudziesięcioletniej przygodzie radiowej. Niech ten tekst będzie manifestem, rzuconym na pohybel tym, którzy patrzą na świat zaślepieni nostalgiczną wizją dawnych lat, mającym za nic zmiany, które uderzają w świat rok po roku i tym którzy zapatrzeni we własne ego stracili wiarę w przyszłość.

Świat się zmienił

Świat się zmienia, a my zmieniamy się razem z nim. Zmienia się władza, zmienia się ustrój, a i PIR zmienia się w UKE. Zmieniają się też ludzie i zwyczaje. Dzisiaj niemalże w latach 20 XXI wieku człowiek ma tyle możliwości robienia czegoś, że prawdopodobieństwo tego, że trafi akurat na krótkofalarstwo, jest takie samo jak to, że zajmie się zawodową grą w krykieta. Nie dlatego, że to nie ciekawe, mało ambitne czy bezsensowne, a dlatego, że żeby się czymś zainteresować trzeba mieć z tym styczność. Dzisiaj nie ma zwyczaju rozmawiać przez radio, nawet CB w samochodzie zostało wyparte przez aplikacje na smartfony. Gdzie zatem potencjalny radioamator ma znaleźć tę iskrę, która z czasem rozpali w nim ogień fascynacji radiem? Choć świat biegnie, krótkofalarstwo zdaje się stać w miejscu, jakby uwięzione w pajęczynie swych zmyślnych anten. Żyjemy w czasach, kiedy marketingowcy dwoją się i troją jak zwrócić uwagę na produkt. Tymczasem krótkofalowcy naiwnie wierzą, że przyciągną uwagę samą swoją egzystencją. Przecież mamy się czym pochwalić, czym inspirować! Obrazek SSTV odebrany ze stacji kosmicznej, choć de facto nie jest wyzwaniem, jeśli chodzi o jego odebranie, może dać do myślenia, wzbudzić emocje i sprowokować do wpisania w Google frazy „radio amatorskie”. Wyjdźmy do ludzi, dajmy się poznać! Dla zobrazowania krytyczności sytuacji dodam, że bar z kebabem w mojej okolicy ma więcej polubień strony na Facebooku, niż PZK członków.

Pierwszy błysk

Co się dzieje z człowiekiem, który pomimo wszelkich trudności trafił w bezkresie internetowego oceanu na ledwo widoczny ślad krótkofalarstwa? Ano kupi tak znienawidzonego przez środowisko Baofenga. Kiedy już go będzie miał, zacznie szukać o nim informacji. Nie dużo czasu minie, zanim trafi na pewne forum, gdzie dowie się, że dla takich jak on amatorów chińskich „baofungów”, nie ma miejsca w świecie krótkofalowców i że to tacy, jak on odpowiadają za cały syf na przemiennikach. Ledwo tlący się żar zainteresowania zostanie w nim brutalnie zgaszony. Sukces! Można dalej, uśmiechając się pod wąsem narzekać na młodych, którzy przecież niczym się nie interesują. Przecież to ich wina, że nie są krótkofalowcami — ot głupcy bez ambicji.

Od ogółu do szczegółu czyli Polski Związek Krótkofalowców

Choć bycie członkiem PZK daje pewną satysfakcję, bowiem partycypujemy w organizacji reprezentującej środowisko na forum kraju, jak i za jego granicami, to jednak na tej satysfakcji się kończy. Obrót kartami QSL to obecnie chyba jedyna wymierna korzyść dla członków. Problem nawet nie jest w opłacalności bycia zrzeszonym. Problemem jest jednak zimne, wyrachowanie PZK. Wystarczy spóźnić się z opłatą składki, a już automatycznie przestajemy być członkiem związku. Kiedy zakładamy konto na jakimkolwiek portalu zawsze dostajemy e-mail z podziękowaniem, jest to mały gest, który zbliża klienta do marki. Tymczasem po zapisaniu się do Polskiego Związku Krótkofalowców, nie dość, że nie było mowy o żadnej notce w stylu „Cześć, fajnie, że jesteś z nami”, to jeszcze po pewnym czasie poproszono mnie o skan legitymacji studenckiej, żeby się upewnić czy na pewno mogę płacić ulgowe składki. Takie podejście sprawia wrażenie, że tylko o te składki chodzi. Czy dla związku szeregowy członek jest jedynie aktywem z półroczną kapitalizacją? Mam nadzieje, że nie, jednak takie wrażenie niejednokrotnie można odnieść…

Co poczynić?

Żeby rozpalić ogień potrzeba zapałek. Jeden patyczek, z główką z siarki potrafi sprawić, że w martwym drewnie zaczyna tańczyć płomień. Tą zapałką powinniśmy być my — Krótkofalowcy. Zamiast kłócić się na internetowych forach, starajmy się dbać o nasze dobre imię i na każdym kroku dawajmy o sobie znać, tak aby każdy zainteresowany mógł się o nas dowiedzieć. Na koniec mam nadzieję, że powyższy tekst nie stanie się kością niezgody, a impulsem do działania, do dyskusji i odrodzenia krótkofalarstwa.

Łukasz SP9IDA


34 komentarze

radioamator · 28 grudnia 2019 o 14:26

Miło się czyta, aczkolwiek czuć niedosyt, jakby temat poruszony był pobieżnie, po łebkach. Problemów odpychających młodych adeptów krótkofalarstwa (o ile można tak naposać o osobach, które zaczynają się interesować tą tematyką) jest zdecydowanie więcej 😉 Nie będę ich opisywał w komentarzu, bo nie do tego służy ten dział dla czytelników. Cieszę się, że problem jest widoczny i rzucony na forum publiczne.

Tomasz · 28 grudnia 2019 o 14:34

Super artykuł i pomimo, że jestem tylko zwykłym radioamatorem, który nie posiada nawet swojego znaku to zgadzam się z tym, że czasy świetności krótkofalarstwa już dawno minęły tak jakby wszystko stanęło przed erą telefonów komórkowych i dalej już nie ma nic.
Nie chcę nikogo obrażać, ale wszystko stoi za betonem, a co za tym idzie brak elastyczności powoduje, że starzy krótkofalowcy stoją tylko za swoimi racjami, a młodzi wolą się nie pchać bo i tak zostaną przygnieceni czy to z szacunku dla starszych kolegów, czy ze strachu przed nimi.

Tomek SP7Q · 28 grudnia 2019 o 16:53

Fajnie że są „młodzi gniewni” którzy dostrzegają problemy lecz mam odrobinę wrażenia iż tekst ten chce pokazać iż jesteś jedyny który je widzi.
Świetne czasy już minęły ?? Otóż nie.
Jak sam piszesz czasy się zmieniają a z nimi wyzwania jakie stawiane są którtkofalowcom.
Zmienił się target w jaki trzeba uderzać, grupy preperskie, paramilitarne, harcerze, etc.
Trzeba często też pokazywać iż nasze hobby jest jednym z narzędzi do celu, a nie celem samym w sobie – tak np. działa Hackerspace który ma.swietnw wyniki.
Na koniec pamiętaj też iż nasze jak i każde hobby to przede wszystkim ludzie. Można po prostu źle trafić. Lecz czy w dzisiejszych czasach to problem by ruszyć pupę trochę dalej ??
Zapraszamy do nas 🙂 do SP7KZK gdzie nie borykamy się z problemami jakie opisałeś (jest szereg innych), nie pasuje Ci oddział do którego należysz bo nie raczył Ci nawet napisać powitalnego maila mam radę – przenieś się do innego. Ja nie należę do OT15 gdzie miałam tylko do OT37 – gdzie jest super klimat, ludzie są uprzejmi a i nawet maila Ci wyślą.
Nie chcę się szarogęsić ale Twoja próba manifestu leci trochę Gombrowiczem, chcąc dobrze uciekasz w narzekactwo które kojarzy mi się z „betonem” jaki odpisujesz.
Fakt jest taki że przez kilka dekad nasi starsi koledzy myśleli że wszyscy ogrzeją się w ich blasku „zajebistości” i to wystarczy, to niezaprzeczalne, to ich ogromny grzech, lecz.zamiast manifestować, lepiej po prostu robić swoje i działać, od gadania jeszcze nic na świecie się nie zmieniło

    SP9IDA · 29 grudnia 2019 o 03:05

    Zdaje się, że już na Facebooku odpowiadałem, ale skoro można dublować komentarze to, czemu nie odpowiedzi 😉 Przechodząc do sedna, ten tekst nie jest o tym, czy o tamtym OT, swoją drogą OT12 jest całkiem spoko, nie licząc kilku błahostek. Właściwie impulsem do napisania powyższego artykułu były niejednokrotnie zasłyszane na pasmach opinie o tym, jak to się młodym nie chce i jacy to źli ludzie, bez ambicji… No niestety, ale takimi słowami ciężko zachęcać, a tego typu mentalność zdaje się dominująca. Oczywiście nie można generalizować, bo jest masa organizacji, stowarzyszeń i indywidualnych osób, które działają prężnie na dobre imię nas wszystkich, ja sam staram się to czynić, chociażby przez tę stronę. Koniec końców myślę, że potrzebne są zmiany, a pierwszym krokiem do sukcesu jest zdanie sobie sprawy problemu. Co do tego o Gombrowiczu to cóż, każdy ma swoje gusta.

      Tomek SQ5TK · 29 grudnia 2019 o 10:49

      Jestem licencjonowany operatorem w zasadzie od niedawna. To, że nim zostałem nie jest wynikiem działalności PZK lub nawet klubu. Większość wiedzy potrzebnej do zdania egzaminu a potem radzenia sobie w tematach technicznych czerpałem i czerpię z Internetu (signum temporis). Czasem na FB widuje się zapaleńców, którzy uczą dzieciaki telegrafii albo puszczają z nimi sondy w balonach – są świetni. Żałuję jednak, że Związek do, którego należę, nie propaguje takich działań w szerszym zakresie.

        Tomek SP7Q · 8 stycznia 2020 o 15:15

        Tomek związek jest tak silny jak jego członkowie, ma też dokladnie tyle do zaoferowania co potrafią jego czlonkowie. Nie da się tego wyeliminować systemowo, tak jak biedy czy głodu na świecie.
        Skoro jesteś członkiem i mówisz że związek nic nie oferuje to jak byś skarżył się sam na siebie i na.swoje nie chce mi się.
        Sam prezes nic nie zrobi choćby był ze złota i nie wiem jakie chęci posiadał.

      Tomek SP7Q · 29 grudnia 2019 o 20:25

      Ja też odpowiadałem na FB ale widze ze uderzasz mocno w świat wykopy itd …
      Także powtórzę się : chłopaku zakasaj rękawy i do dzieła. Narzekactwem niewiele zdziałasz, a chcąc zmienić to co Cię irytuje nie wychylając się poza klawiaturę tym bardziej. Czasem ma się pecha i trafi się w złe środowisko, ale to trochę jak z lodówką to że zawsze kiedy tam zaglądasz jest światło nie znaczy że zawsze ono świeci. (mam nadzieję że to załapiesz bo o Gombrowiczu chyba jednak nie bardzo)
      Chcesz działać, to działaj nie narzekaj, to nic nie zmieni. To taki trochę tekst na zasadzie jest mi smutno to uleje trochę żółci …. tylko pytanie co Ty robisz by było lepiej ?? Zobacz na duże stacje kontestowe z dorobkiem, zobacz na Hackerspace Kraków, zobacz na EMCOM Mazowsze … zobacz jak to się robi …
      Jest tyle miejsc gdzie możesz się wyżyć, Łosiowisko, Burzenin, sporo lokalnych imprez gdzie cały czas brakuje rąk do pracy !!
      Ja tez nie czepiam się tego OT czy innego, nie o to chodziło.
      Wejdź w każde inne zrzeszone hobby: PZSS, PZŁ, PZMOT itd itp. Wszystkie te hobby skażone są tą samą chorobą. Banda betonowych dziadków od 30 lat na tych samych taboretach – to problem polskiej mentalności oraz wieloletniego dorobku komuny, a nie tego czy innego hobby.
      Tak jak mówiłem, słyszysz na paśmie kontent który Cię irytuje, zmień częstotliwość, chyba nie odwiedzasz stron internetowych które Cię interesują prawda ?
      Trafiłeś na „złych” ludzi, olej ich, organizuj się i pokaż że można lepiej – tak zrobiliśmy u siebie, nie narzekamy, a beton wykruszył się sam (jeśli wiesz co mam na myśli)
      Szkoda że masz roszczeniową postawę, spalisz się przez to bardzo szybko.
      Łukasz no i na koniec: są lepsze sposoby na nabijanie sobie wejść na stronę niż wrzucanie gównokontentu ala pudelek (tego aż nadmiar na PKI).

Adam · 28 grudnia 2019 o 20:20

Problemem tez sa przepisy. Ja dopiero zaczynam. Nasluchuje radiem globalbym, ucze sie do egzaminu, ale juz napotykam problem zgloszen moich pierwszych planowanych anten (i to dwoch urzedow) i niejasnosci oraz wynikajacych z nich klotni na forach. PZK mogloby zlecic jakas opinie prawna na ten temat. Zeby na glupi kawalek rurki trzeba bylo x stron papierow skladac… lobbying srodowiska zawiodl..

    SP9IDA · 29 grudnia 2019 o 03:09

    Właśnie tak to powinno wyglądać! Jeden za wszystkich i wszyscy za jednego. Zwłaszcza że temat stawiania anten to zmora chyba każdego radioamatora, któremu przyszło mieszkać w bloku. Skoro PZK nie potrafi, może radioamatorskie.pl coś wymyśli… zobaczymy 😉

    Zbig · 29 grudnia 2019 o 13:03

    Przez całe dziesiątki lat było wszystko OK i pozwolenie radiowe zarówno z PIR, jak później z PAR i w końcu z UKE było jedyną podstawą do stawiania(rozwieszania) anten na pasma amatorskie, a także do budowania i używania amatorskich urządzeń krótkofalowych. Nikt się o nic nie czepiał aż do czasu, gdy władze PZK pokpiły sprawę i nie wzięły udziału w walce o nasze prawa gdy zakusy nowo utworzonego ministerstwa ochrony środowiska zostały ogłoszone i miały nastąpić konsultacje, w tym także z udziałem PZK. Ale władze PZK nas o…y i w rezultacie urzędasy wrzucili nas, amatorów do jednego wora z komercją jakbyśmy dysponowali takimi mocami, sprzętem i zarobkami, jak sieci komórkowe, BTS’y itp dziwolągi. Dlatego obecnie mamy taki kaganiec bezprawnie założony na kogo? Na AMATORÓW! To SKANDAL! A czary goryczy dopełniły słynne „ARKUSZE” powodujące właśnie konieczność istnienia tej „KUPY PAPIERÓW”, a co to jest „kupa” nikomu tłumaczyć nie trzeba. I wszystko idzie ku gorszemu, bo już się na nas szykuje kolejne nowo utworzone ministerstwo „klimatu”, ot i w naszej pasji teraz mamy taki KLIMAT ! :-((

    Tomek SP7Q · 29 grudnia 2019 o 20:29

    Adam nawet nie chciało Ci się pogooglać : opinia prawna istnieje, zwróć się do PZK lub jak coś napisz do mnie, ja swoją wspólnotę mieszkaniową ogarnąłem jednym pismem, mam instalację na dachu i nie mam żadnych kłopotów.

ZX · 28 grudnia 2019 o 23:15

Bylwm, przeczytalem, zgadzam sie, chcialbym wiecej, moze bede tx kiedys…

NieAdam · 28 grudnia 2019 o 23:20

Nie zbym byl jakims zagorzalym fanem PZK (choc wg mnie robia dobra robote – qsl karty dochodza) ale nie rozumiem troche tego flame’u autora. PZK to prywatna organizacja – stowarzyszenie dokladnie rzecz biorac. I jak Adamowi (brak znaku, brak strony „o mnie”) nie podoba sie PZK to niech zalozy swoje stowarzyszenie :). To jest wlasnie tak proste. Ze malo materialow? No to chyba ktos szukac nie umie (wpisac w google) bo o krotkofalarstwie jest tyle ze codziennie mozna od rana do wieczora czytac ogladac i jeszcze sie wszystkiego nie przeczyta. Wiedzy teoretycznej jest tyle ze nie tylko doktorat ale i prof. mozna zrobic. Piszesz kolego Adamie ze nie dostales kartki powitalnej od stowarzyszenia PZK. No coz jest takie stare przyslowie – „nie podoba sie to nie graj”. Co w tym przypadku nalzey tlumaczyc nie podoba sie to nie zostawaj czlonkiem PZK. To nie jest potrzebne/wymagane zeby byc krotkofalowcem. Badz sobie krotkofalowcem bez PZK. A jak uwazasz ze trzeba PZK zmienic to zostan czlonkiem – chodz na otwarte spotkania dzialaj w strukturach (poswiecaj swoj prywatny czas dla dobra stowarzyszenia) a potem jak juz bedziesz mial stanowisko – moze nawet prezesem bedziesz to nic prostrzego jak zmienic status i wprowadzic zmiany. Pozatym totalna bzdura jest spoznianie sie ze skladka – nie placilem pol roku (bo poprostu zapomnialem) to mi przypomnieli a czlonkiem nadal bylem. Wiec nie wiem gdzie to straszne „wyrachowanie” widzisz? To jest jakas postkomunistyczna roszczeniowa szczeniacka postawa. Jak nie zaplacisz za netflixa i ci odetna filmy to tez sa „wyrachowani”? Co za totalnie dziecinna bzdura. Piszesz Adamie ze malo sie krotkofalowcy reklamuja – to kolejna b z d u r a. Youtube, facebook instagram sa pelne materialow krotkofalowcow. A ze PZK ma malo polubien coz – zdaje sie ze to juz wyjasnilem bycie czlonkiem PZK nie czyni krotkofalowcem a nie kazdy krotkofalowiec musi byc w PZK. Pisza ci tu niektorzy „mlody gniewny” a ja widze jedynie „mlodego” o epitet wybacz sie nie pokusze. Chcesz zaloz swoje stowarzyszenie PZKA (polski zwiazek krotkofalowcow adama) skrzyknij czlonkow i rob co chcesz:)

    SP9IDA · 29 grudnia 2019 o 02:46

    Tekst nie jest o PZK, jedynie w jednym fragmencie o nim wspominam. Tekst jest natomiast o mentalności pewnej grupy krótkofalowców i przede wszystkim o zarozumiałości i uprzedzeniach wobec tych, którzy dopiero zaczynają. PZK w powyższym artykule jest jedynie wisienką na torcie. To, co piszesz jest nawet w stylu PZK, zamiast uderzyć się w pierś i dostrzec niedoskonałości, lepiej powiedzieć, że jak się nie podoba to do widzenia.
    Fajnie, że napisałeś, bo to dobrze ilustruje sedno tekstu.

    radioamator · 29 grudnia 2019 o 12:06

    NieAdam, właśnie o takich zapyziałych bufonach jak Ty mówi m. in. ten artykuł. Czas uderzy się w pierś 😉

    sq9moa · 29 grudnia 2019 o 21:30

    „nie podoba sie PZK to niech zalozy swoje stowarzyszenie”
    To nie jest takie proste. W teorii PZK to prywatna organizacja, w praktyce to oni reprezentują radioamatorów przed ustawodawcą, w gronie międzynarodowym czy też to oni współpracują z pewną prywatną firmą udostępniającą nam maszty pod przemienniki i inne urządzenia.

NieAdam · 28 grudnia 2019 o 23:25

Pomylka Adam to nie autor – autor nawet imienia nie podal. Lamerskie.

    SP9IDA · 29 grudnia 2019 o 02:48

    Co do tych epitetów to też się powstrzymam, stwierdzę jednak, że komentarz łatwo odróżnić od artykułu. Tak jak autorów jednego i drugiego.

młody · 29 grudnia 2019 o 11:33

Słabe to trochę takie chyba własne żale autora…
Do PZK nikt siłą nie zmusza. Nie pasuje idź do „swojej fundacji”
To jest hobby ! Nic na siłe ! Kup sobie inne zabawki.
Ja i wiele innych młodych damy sobie radę. PZK prędzej czy później i tak czekają zmiany a czy to na lepsze się okaże. Jak w każdej organizacji są minusy i plusy.
Chcesz zmian ? To zapraszamy jest demokracja.

Członek OT PZK
73

jacek sp9ikf · 29 grudnia 2019 o 11:41

Witam, kurczę nie spostrzegłem kiedy minęło mi 40 lat na amatorskiej antenie. czyli z automatu zaliczam się do kategorii beton. niech będzie beton. wydaje mi się że każdy krótkofalowiec miał swoją motywację kiedy stawiał pierwsze kroki. mnie fascynowała i dalej fascynuje łączność direktowa. to że z mojego małego radia które sam budowałem udało mi się i nadal udaje nawiązać łączność z takim samym pasjonatem jak ja. i nic tego nie zmienia, ani postęp technologiczny ani inne fanaberie. suchy fakt pozostaje. operator Jacek przeprowadził QSO direkt z drugą stacją. z ciemnych stron to widzę m.in takie problemy – restrykcje wiązane z wieszaniem anten. wielka dziura pokoleniowa wśród krótkofalowców – może nam wkrótce zabraknąć korespondentów, smog elektromagnetyczny który niesamowicie utrudnia życie krótkofalowca. amen

SP5GNI · 29 grudnia 2019 o 11:47

Rok 2020 to rok zjazdu PZK i wyboru nowych władz. Młodzi! Skrzyknijcie się i wybierzcie swoich ludzi!
Do władz PZK można zgłosić każdego członka, także spoza delegatów na zjazd.
Trzeba tylko wybrać się na zebranie oddziału PZK, wybrać odpowiednich delegatów i kandydatów.
Gwarantuję, że wielu emerytów takich jak ja będzie głosowało na młodych, jeśli tylko będą oni chcieli działać i coś sensownego zaproponować.

czesio SP3EOL · 29 grudnia 2019 o 12:46

Może warto przejąć moje motto: Nie czekam aż mnie poproszą, – Sam pytam czy i jak mogę pomóc?

NieAdam · 29 grudnia 2019 o 16:20

SP9IDA fajnie ze uderzyles ei w piers i wogule sie ujaniles;) przedtem nie bylo widac autora wiece nie KLAM ze latwo odroznic. Hehe szkoda ze dopiero jak napisalem to sie podpisales. Moj tekst jest nie tylko o twoich uwagach o pzk i jak widze duzo osob mysli tak samo jak ci sie nie podoba pzk to zaloz swoja organizacje. Bo skoro mozesz krytykowac prywatne dzialania czesci kolegow krotkofalowcow to ja moge krytykowac twoje na takiej samej zasadzie. Nigdy nie napisalem ze jestem uprzedzony do nowych kolegow – wrecz przeciwnie – ale moze czytac nie umiesz? Jestem uprzedzony do roszczeniowych zadufanych w sobie kolegow ktorzy wykorzystuja pseudo poprawnosc polityczna do zdobycia fameu. Tak jak wczesniej napisalem masz 1000000 stron o krotkofalarstie wiec masz mega proste wejscie w hobby. A jak chcesz cos zrobic to zakasz rekawy a nie wypisuj glodne kawalki o tym ze ludziom sie nie chce i ze beton. Wlasnie widac ze beton to masz w glowie – nie potrafisz wyciagac wnioskow i powtarzasz obiegowe opinie. Napisze to jeszcze raz bo moze naprawde nie potrafiles zrozumiec – PZK to prywatna organizacja jesli ci sie nie podoba to zaloz swoja. Pzk nie musi sie bic w piers bo nie ma za co. To tak jakby powiedziec ze WOSP robi za malo. WOSP to rowniez prywatna organizacja i mimo ze sa ludzie ktorzy ja krytykuja to przewaznie sa to wypaczone jednostki ktore zamiast samemu pomagac wola krytykowac. I tak samo jest tutaj – zamiast zostac delegatem to pierniczysz glupoty w necie. Zglosiles jakies wnioski do PZK? Napisales do nich? Jesli tak to pokaz co i kiedy to zrobiles. Ale mysle ze nic nie zrobiles procz pierniczenia. I tak taka postawa jest arogancka i roszczeniowa. A powtarzanie obiegowych opinii w sposob glupi poprostu szczeniackie. Sam fakt ze zmieniasz teksty (dodajesz nagle swoj nick/znak) pokazuje ze jestes zaklamany. Bo dodales swoj znak po moim poscie a potem napisales ze latwo odroznic. Wstyd. I to znow jest szczeniackie zachowanie. I doczytaj sobie w moim poscie ze pisalem nie tylko o pzk. Ale nawet gdybym pisal tylko o pzk to nadal post mialby sens. Bo moge wyobraz sobie krytykowac tylko jego czesc. A podsumowujac – jest w warszawie klub ktory „przysypial” i jak przyszlo kilku obrotnych chlopakow i sie za niego wzielo to teraz jest to prawdopodobnie najprezniej dzialajacy klub w polsce. Ale zaraz sie pojawilo stado malkontentow ze prezes robi to czy tamto zle. Tylko zadan sie do pracy nie chcial brac i pomoc. Bo krytykowac to kazdy potrafi a wziac sie do roboty malo ktory. Pochwal sie kolego SP9IDA cos takiego dla sprawy Krotkofalarstwa zrobil w tych kwestiach o ktorych piszesz ze sa problemem?

    sq9moa · 29 grudnia 2019 o 21:36

    Piszesz na tej stronie więc widzisz, że osoba na którą wjeżdżasz wspiera rozwój krótkofalarstwa.
    NieAdam, czy ja coś przeoczyłem czy nawet się nie przedstawiłeś?

Włodek HF5WIM · 30 grudnia 2019 o 08:08

Witajcie Łukaszu i Koledzy,
Artykuł przeczytałem uważnie kilka razy i moje refleksje są takie…
Krótkofalarstwo jest pasją wielobarwną i niezwykle wartościową.
Nie zależy od wieku, wykształcenia i pozycji społecznej tego, który zakochał się w radiu.
Uprawianie tego hobby daje niesamowitą wolność w zagospodarowaniu Siebie.
Dlaczego ?
Bo radio można wyłączyć i się nie pogniewa. Będzie wiernie czekać, aż znów przyjdzie nam ochota, aby posłuchać fal, ponadawać, polutować, wykreować coś co służy radości itd.
Wyrażanie opinii na temat krótkofalarstwa wtedy, gdy ma się niebyt długo licencję, nie posmakowało piękna fal krótkich jest lekko ryzykowne i może świadczyć o tym, że nie poznało się jeszcze wielu aspektów tego hobby. Trzeba bowiem czasu i dużej ilości doświadczeń radiowych, by móc być klarownym i obiektywnym w ocenie krótkofalarstwa wczoraj i dziś.
Piszę tak z perspektywy ponad 50 lat bycia radioamatorem i licencjonowanym krótkofalowcem.
Wiele zachowań tak „starych” jak i „młodych” nadawców czasem mnie razi, ale zawsze pamiętam o tym, co mówiła mi moja Mama: – „Każdy jakiś jest”
I nie warto podejmować się oceny innych przez pryzmat własnego pojmowania hobby i świata.
PZK podobnie jak PIR/PAR/URTiP/UKE było i jest tylko instytucją.
I stara się jak może, choć nie zawsze z oczekiwanym przez środowisko skutkiem.
Jednakże dzięki zaangażowaniu małej grupki pasjonatów organizacja nadal żyje i w mojej opinii dobrze reprezentuje nas w I Regionie IARU.
Należę do PZK, bo utożsamiam się ze związkiem i społecznością krótkofalowców, cieszę się że mogę wysyłać karty QSL pomimo E_QSL i LOtW. Nie oczekuję niczego w zamian, poza Biuletynem i garścią informacji z wielu dziedzin np. kalendarza zawodów.
Pasji krótkofalarska ma w sobie wolność wyboru dziedziny jaka może nas zainteresować. Począwszy od „podstawy” jaką jest nawiązywanie łączności, a więc tworzenie unikalnej relacji via eter, poprzez konstruowanie anten, transceiverów, urządzeń towarzyszących, a skończywszy na niezliczonych odmianach takich jak: udział w zawodach, łączności DX-owe, wyczuwanie propagacji na VHF i UHF, praca przez satelity i w końcu nowoczesne emisje cyfrowe. Do wyboru do koloru :-).
Dawno temu ktoś nazwał krótkofalowców „ludźmi dobrej woli”. To głębokie stwierdzenie tworzy naszą postaw ę wobec innych ludzi i jest bardzo przydatne nie tylko w sprawach radiowych, ale i w życiu które sobie tworzymy.
Załatwienie pozwolenia na anteny w bloku wymaga od nas szacunku dla administratora i sąsiadów, spokojnego wyjaśnienia im „co i dlaczego” oraz zwrócenia się o pomoc w załatwieniu sprawy. Przydaje się bardzo plan instalacji anten, swobodna negocjacja bez naporu oraz zapewnienie pisemne, że dachu się nie uszkodzi. Ponadto warto zbudować w ludziach świadomość, że w przypadku zagrożeń jesteśmy gotowi do pomocy np. wezwania karetki pogotowia lub straży pożarnej, bo mamy radiostację niezależną od telefonii komórkowej ( która może być niedostępna) i nawet jak zabraknie prądu, to da się nadawać z akumulatora.
Wiem jak trudno jest wejść na dach, bo mieszkałem w bloku prze wiele lat.
A jak trafimy na betonowy sufit, to zawsze możemy pracować z klubu lub z terenu 🙂
Wśród krótkofalowców czasem trafiamy na frustratów i chamskie zachowania. Nie ma co się denerwować i dziwić ( patrz – „Każdy jakiś jest”). Dzisiejszy świat tzw. masowej świadomości pełen jest takich postaw, a narzekanie dla wielu jest zaletą i w powszechnie w dobrym tonie.
Próby „naprawiania” świata, w tym radioamatorskiego, to ślepa uliczka, pochłaniająca mnóstwo energii życiowej. Mądrość szczęśliwego istnienia polega na tym, by nie pozwolić układać innym naszego życia według matrix’ów, ale doświadczać jego piękna w swój własny sposób i cieszyć się nim do ostatnich dni.
To ma się tak do krótkofalarstwa jak marzenie wspinacza, by zdobywać kolejny szczyt górski.

Rok 2020 jest tuż za progiem i będzie to rok sprzyjający wyzwalaniu się nowych i ożywianiu starych PASJI.

Czytającym ten post na zakończenie dedykuję utwór, który mnie poruszył i wzruszył:
https://www.youtube.com/watch?v=TrQDepESMxU
Niech głębokie słowa tej pieśni posłużą każdemu, czy jest krótkofalowcem czy też nie.

73 de Włodek, HF5WIM

sp5mbt · 30 grudnia 2019 o 15:57

niekoniecznie ja ma anteny anteny nie jedna a 5 a bywało 7 3 maszty i mam zezwolenie od spoldzielni i odpowiadam za dach jak cos z mojej winy sie stanie problemy maja ludzie jak jest wspulnota mieszkaniowa i zadza w niej stare debile albo negatywy wszystko na nie tam zadzacy to stare tetryki aczkolwiek ma 69 lat prawie to niema tak wypaczonego mozgu jak inni trzeba walczyc o swoje zadnych papierow i pism nie pisałem a jak co to 1 prosbe o zezwolenie na zainstalowanie i mam od 75 roku pozdrawiam i wspołczuje tym co maja pod gorke 73

Atek · 30 grudnia 2019 o 17:03

Dokładnie tak jest tak samo sn0hq stara gwardia nie uczy tylko wymaga i się przecheala.. Dlaczego nie ma promowania krotkofalarstwa żadnych reklam w tv?

Zenek · 2 stycznia 2020 o 00:50

Dużo jest racji w tym artykule, ja również mam licencję niedługo i chciałem się zapisać do PZK ale po pierwszym kontakcie z lokalnym klubem szybko odszedłem od tego pomysłu. Do klubu poszedłem już po zdanym egzaminie i otrzymaniu licencji, na dzień dobry „koledzy” z pewna dozą jadu dali mi do zrozumienia że mój znak to policzek dla ich starszego pokolenia i jak to w ogóle możliwe że taki dostałem… odniosłem wrażenie że chcą mi powiedzieć „młody, po co tu w ogóle przychodziłeś”. To doświadczenie plus kilka opinii usłyszanych na pasmach, własnie nt. tych „złych młodych” sprawiło że nie chcę mieć z tym towarzystwem nic wspólnego. Nie znaczy to oczywiście że wszyscy są tacy, ale jest spora część szczególnie starszych „kolegów” którzy mają przede wszystkim bardzo wysokie mniemanie o sobie, wynikające głównie z faktu bycia tym „doświadczonym krótkofalowcem”… Usłyszałem kiedyś jak jeden z tych dziadków mówił coś w stylu „Młodzi? Niech oni najpierw pokażą na co ich stać, ja mam „kilkaset” krajów zrobione i jak na świecie słyszą znak „XYZ” to wiedza kto to jest „Jan Kowalski”… Mówił to jak by gardził każdym kto ma mniej krajów niż on i czuł się na prawdę wyjątkowy, brzmiało to jednak żałośnie, bo serio, kogo to obchodzi? To są ludzie którzy przez dekady budowali swoje poczucie wartości i wyjątkowości na tym hobby, traktują je nieraz śmiertelnie poważnie i to jest właśnie żałosne… Ale na szczęście, znajomych dobieram sobie sam i znalazłem też świetnych kolegów którzy podchodzą do tego z mniejszym zadęciem, a jednocześnie potrafią wciągać głębiej młodych, nie mieszkają w moim mieście, ale dziś to żaden problem, są telefony, maile a nawet radio ;)… Niech się więc PZK i towarzystwo kisi w własnym sosie, a ja zajmę się w tym czasie budowaniem anten i robieniem łączności 🙂

    Włodek HF5WIM · 18 stycznia 2020 o 06:46

    Cześć Zenku,
    Doskonale Cię rozumiem. Niesmak przeminie, jak wszystko w życiu 🙂
    I choć licencję mam 52 lata zawsze patrzyłem na nasze hobby z poziomu Ham Spirit.
    Krótkofalarstwo, choć dla nas jest pasjonujące, ma w swoich środowiskach wszystkie możliwe polskie „wady” i to jest ludzkie. Akceptacja i nie przejmowanie się opiniami innych daje poczucie wolności w tym co robimy.
    Na pasmach, w klubach i na spotkaniach zawsze znajdą się ci, którzy wiedzą lepiej.
    Są niedowartościowani jako ludzie i w sumie można im tylko współczuć.
    A znak wywoławczy ?
    Ja po 51 latach zmieniłem znak wywoławczy z SP5DDJ na HF5WIM.
    I nie interesuje mnie kto i jak to odbiera. Natomiast czuję w tym dużą wolność, bo kiedyś znak przydzielał PIR z rozdzielnika. A teraz wystarczy sobie wybrać taki znak jaki nam pasuje.
    Życzę Ci mnóstwa radości w naszej pasji radiowej i do usłyszenia
    73 de Włodek HF5WIM

Michał · 24 stycznia 2020 o 10:23

Jak mawia przysłowie – uderz w stół…
Autor ośmielił się skrytykować zabetonowane krótkofalarskie towarzystwo wzajemnej adoracji oraz jego zwyczaje i nagle w komentarzach zrobiło się drugie forum SP7PKI, albo co gorsza elektroda 😉

jkuy · 10 marca 2020 o 22:11

Problem jest taki że młodych na początek nie stać na radią za 5000 tys i więcej i osprzęt za 3000 , tylko kupują baofenga za 150 i sie cieszą . A ja się złapie bakcyla to się wtedy rozwija , a staży nażekają że młodzi zaśmiecają , zamiast edukować . Przyjdą takie czasy żę będzie tylko szum i nic więcej , bo na każdym kroku bedzie hejt .

Zielony jak pietruszka · 18 kwietnia 2020 o 08:08

Zainteresowałem się krótkofalarstwem w następujący sposób:
pandemia -> preperstwo -> alternatywne sposoby komunikowania -> tanie chińskie radio -> fora internetowe/facebook/reddit
Teraz jestem tutaj i moje przemyślenia:
Krótkofalarstwo jest naturalnie mniej atrakcyjnym hobby niż pozostałe. Krótkofalarstwem zajmują się osoby które nie poznały wcześniej nic lepszego i szkoda im poświęconego wysiłku i zasobów na kultywowanie swojego błędnego wyboru.
Krótkofalarstwo jest pocieszne w swoim dziwactwie (trzeba mieć „prawo jazdy” żeby porozmawiać z emerytem po drugiej stronie świata o jego prostacie? serio?), ale bariery na wejściu są ogromne, a na końcu zostajesz członkiem małej społeczności z którą nie masz wiele do pogadania.
No chyba, że o sprzęcie.
Coś jak „Oaza Rodzin”, tylko drożej.
Fotografia? Równie droga, ale przynajmniej twoje dziecko ma najładniejsze zdjęcia z urodzin.
Rower? Trzeba golić nogi, koledzy w pracy nie podają ci ręki, ale będziesz żył 10 lat dłużej od nich (może nawet zainteresujesz się krótkofalarstwem)
Wędkarstwo? Żona nigdy nie dowie się o twoim alkoholizmie.
Turystyka? Biwak? Łapanie pokemonów? Zwiedzasz miejsca, ruszasz się, dłużej żyjesz.
Dla kogo jest to krótkofalarstwo dzisiaj, w kwietniu 2020?

Nasłuchowiec Polski · 19 sierpnia 2020 o 21:26

Witam!
Cieszę się że tu wpadłem i to całkiem przypadkiem szukając czegoś na temat krótkofalarstwa.
Uważam kolego że bardzo dobrze zrobiłeś pisząc ten tekst i zgadzam się z Tobą i Cię rozumiem.
Mam znak od paru lat a wszelką wiedzę zdobywam tylko z internetu bo w 90% koledzy z mojej okolicy to są ludzie starej daty i choć trzeba im oddać iż wiedzę mają niesamowitą to podejścia zachęcenia za grosz a nawet wprost przeciwnie.
Potrafią w bardzo szybki sposób zniechęcić. Moment i odbijasz się od betonu. Ktoś powie ze tak trafiłem OK ale Jak widać nie tylko ja tak trafiam. Cieszę się ze nie jestem odosobnionym przypadkiem.
Pamietam moment kiedy poznawałem krótkofalarstwo i jak czytałem o krótkofalowcach i wtedy wydawało mi się że są to jakieś szczególne osoby tacy „nadludzie” Że są życzliwi uczynni itd. itp. Kurczę jak bardzo się myliłem a szczególnie jak trafiłem na to słynne forum SP7PKI… no brak słów ile w ludziach może być zarozumiałości…
Nie generalizuje oczywiście ale jest to fakt że większość to takie cwaniaki co wszystkie rozumy pozjadali i mają podejście typu ty mnie nie ucz bo ja tak robię od 50 lat i wiem lepiej. Przykre to no ale cóż tacy są ludzie. W większości przypadków taborety.

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

4 × 1 =